Szukaj
  • annad4

KONFLIKT

MIEJSCEM ROZWOJU CZY PORAŻKI?...

Konfliktów mamy tysiące, na co dzień nie mało w nich wyzwań. Niekiedy powodują, że szybciej siwiejemy lub izolujemy się od środowiska - czasem na chwilę a czasem na dłużej. Bywa też, że gnuśniejemy, nie chcąc zrozumieć, co się z nami dzieje i gdzie jest droga do pokoju. Bywa, że energia życia po prostu wyczerpuje się i etap powrotu do równowagi jest już prawie niemożliwy. Słowo „prawie” daje nutkę nadziei, że można inaczej?Czyli jak?

Sprawa konfliktu jest trudna, bo wytwarza jakieś pole niezgody. Gorzej jednak jeśli to pole zamienia się w pole minowe - pełne osądów, nieznośnej krytyki, bolesnych oskarżeń, porównań i próby gnębienia siebie nawzajem. Energię życiową zaczynamy koncentrować na odparciu ataku, a nie na konstruktywnym rozwiązaniu. Taką przestrzeń trzeba „rozminować”, żeby przez nią przejść. Co zatem należy zrobić? Czy to się w ogóle da realizować? Czy rozwiązaniem jest założyć tzw. kask i całe uzbrojenie, które spowoduje, że ciosy nie będą bolały, czy może bardziej robić uniki i nie zakładać ciężkiej i kłopotliwej dla nas ochrony? Informacje zawierające w sobie ukryty „jad” lub niejasność trzeba zauważyć i wyodrębnić. To bardzo ważna umiejętność, wymagająca treningu. Pole minowe można i wręcz należy przetłumaczyć na język potrzeb. Wtedy możliwość usłyszenia się staje się bardziej realna. Marshall B. Rosenberg w swojej książce pt. „W świecie Porozumienia bez przemocy” tak pisze o konflikcie:


Wszyscy mamy jednakowe potrzeby-bez względu na płeć, poziom wykształcenia, przekonania religijne czy narodowość. Tym, co różni jednego człowieka od drugiego, są strategie ich zaspokajania. Doszedłem do wniosku, że łagodzenie konfliktów staje się łatwiejsze, jeśli oddzielamy nasze potrzeby od strategii, poprzez które je zaspokajamy.”

Mamy więc w konflikcie etap nazywania potrzeb i etap szukania przyjaznych strategii rozwiązywania spraw dla obu stron. Kiedy ludzie spotykają się na tym pierwszym etapie okazuje się, że droga do komunikacji nierzadko otwiera się. Niestety problem tkwi w tym, iż wielu ludzi nie zostało nauczonych nazywania precyzyjnie swoich potrzeb i koncentrowania się na wyrażeniu ich w sposób nieraniący. Trzeba więc czasu, by uczyć się właściwego nazywania tego co chcę i pragnę oraz tego czego nie chcę i się boję. Nazwane potrzeby powodują, że konflikty zaczynają być dla nas miejscem rozwoju i ciekawych okryć a nie nerwicy i bezsennych nocy. Czy jednak chcę podjąć ten wysiłek nazywania ich?

0 wyświetlenia

WARSZTATY DIALOGU

W ŻYCIU WAŻNE SĄ 3 RZECZY:

WYBÓR, SZANSA I ZMIANA. MUSISZ DOKONAĆ WYBORU, SKORZYSTAĆ Z SZANSY, JEŚLI CHCESZ COŚ W ŻYCIU ZMIENIĆ.

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now